• Dołącz do nas

Nie kupuj! Adoptuj!

Nie kupuj-adoptuj. Hasło znane chyba nam wszystkim. Często słyszane lub czytane przy okazji ogłoszeń dotyczących psów i kotów. A jak to jest właściwie z innymi zwierzakami? W dzisiejszym artykule przedstawimy Wam, jak wygląda adopcja królika z pewnego Uszatego Stowarzyszenia...

Długo moje serce i rozum walczyły z króliczym widokiem na stronie fejsbukowej, oj długo. Tarabaniły mnie codziennie artykuły i zdjęcia, hasztagi i informacje o nowych, porzuconych królikach, znalezionych na ulicy bądź odebranych od właścicieli, uratowanych dosłownie od garnka (mowa o rasach mięsnych). Ale dom pełen dzieci i zwierząt. Nie, za dużo obowiązków, nie, chyba nic z tego nie będzie. Nic nie dało udostępnianie postów i lajkowanie zdjęć aby historie poszły dalej w świat, a może któreś uszate znajdzie swojego człowieka. I tak klamka zapadła po pewnym czasie walki samej ze sobą. Będę domem tymczasowym dla króla. Zaopiekujemy się wspólnie całą rodziną nad jednym uszatym serduszkiem. Było mi łatwiej podjąć tę decyzję gdyż wiedziałam co to znaczy mieć zajęczaka w domu. Jak się nim opiekować. Jak go odpowiednio karmić, szczepić i pielęgnować. W moim rodzinnym domu przez wiele lat były dwa barany francuskie. Cudowne dwa chłopaki. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby ktoś, kto nie miał do czynienia z królami, nie mógł się podjąć opieki nad nim. Wystarczy poczytać, pójść do weterynarza na rozmowę, zasięgnąć porady w króliczym stowarzyszeniu.

Co było dalej...Weszłam na stronę Uszatych i pobrałam ankietę do wypełnienia. Ankietę adopcyjną. I tu na chwilę się zatrzymam. Wiele osób może lekko zszokować ilość pytań, w tym bardzo osobistych. Dających do myślenia. Odpowiadamy w niej na wiele pytań dot. ilości dzieci i ich wieku, planów wakacyjnych (gdzie zwierzak zostanie pod naszą nieobecność), czy mieszkanie w którym zamieszkujemy jest nasze bądź wynajmowane (tak, nie każdy właściciel zgadza się na trzymanie zwierząt w jego domu), uczulenia na siano (nie każdy chcący adoptować bierze w ogóle pod uwagę uczulenie swoje bądź dziecka na zwierzaka a tym bardziej na jego jedzenie!), jakie mamy zwierzęta w domu (nie każdy pies czy kot będzie tolerował kicającego króla po swoim terytorium), czy mieliśmy króliki, czym karmiliśmy (jeżeli mieliśmy kiedyś królika a podczas rozmowy dowiemy się, iż źle go żywiliśmy, będziemy mieli okazję się podszkolić przed adopcją, wolontariusz na pewno nam w tym pomoże), na ile godzin wychodzimy z domu, czy jest konkretny królik który nas interesuje (ja wiedziałam od razu który :), jeżeli nie jesteśmy pewni, Wolontariusze pomogą nam się zdecydować), czy choćby pytania o możliwości finansowe takie, które pozwolą nam utrzymać królika w razie nagłych komplikacji. Podkreślę, iż nikt nie chce zniechęcić nas, adoptujących do adopcji, taka ankieta daje nam po prostu do myślenia o rzeczach których nie braliśmy wcześniej absolutnie pod uwagę. Również po to, aby królik nie musiał wracać do Stowarzyszenia kiedy opieka nas przerośnie...

Kolejnym krokiem ku adopcji jest spotkanie przedadopcyjne w Stowarzyszeniu i/lub w domu tymczasowym. Tak, na razie zostajemy domem tymczasowym a po ustalonym terminie przez obie strony zostajemy domem stałym. Tak, i ja i król dostajemy czas aby się poznać, polubić i zaufać. Podczas spotkania rozmawiamy z wolontariuszem o wszystkim :) Możemy zadawać pytania, na wszystkie fachowo nam odpowiedzą. Nie spieszmy się. Po takiej wizycie zastanówmy się jeszcze raz, w końcu królik już przeszedł swoją mniejszą bądź większą traumę zanim trafił pod skrzydła Stowarzyszenia, a nikt nie chce by poprzez nasze ,,hip hip hura adoptujemy dziś!,, królik ponownie trafił do wolontariuszy gdy nas entuzjazm przerośnie.

Jeżeli już zdecydujemy się na DT (dom tymczasowy) podpisujemy Umowę Adopcyjną na czas określony.  Z chwilą podpisania już Umowy na zawsze, nasz królik musi już być po zabiegu kastracji/sterylizacji (punkt konieczny w umowie). Zabieg pomoże nam wykonać Stowarszenie bądź możemy pomóc wesprzeć w ten sposób Stowarszenie i zabiegu dokonać na koszt własny.

Z chwilą kiedy król trafia pod nasze skrzydła, Wolontariusze zapewne niecierpliwie czekają na nasz cynk czy wszystko jest ok. Miło jest wysłać fotkę i napisać jak nam idzie :-) 

A jak idzie nam? Miszel Misio jest u nas już prawie 2 tygodnie, zawładnął naszymi sercami i rozumami ( zwłaszcza moim :). Niesamowite uczucie podarować dom bezdomnemu zwierzakowi. Patrzeć jak nas wita zniecierpliwony gdzie ta jego marchewa, patrzeć na skoki radości kiedy kica po domu lub gdy tylko w swój przesłodki sposób robi ,,hyc na boczek,, i ucina sobie krótką drzemkę. Można patrzeć bez końca.

Pamiętajcie, biorąc pod swój dach bezdomniaka, czy to psa kota świnkę myszkę czy królika- dajemy również przykład następnemu pokoleniu, naszym dzieciom...

Także szczerze i prosto z serca, podpisujemy się pod hasłem NIE KUPUJ!ADOPTUJ!

 

Dziękuję Uszatym Sercom Warszawy https://www.facebook.com/SPKWarszawa/ za zaufanie, cierpliwość do oglądania moich fotografii i opisów a przede wszystkim...za Miszela

Udostępnij: 
Zdjecie główne w treści?: 
Tak